Brak taryf gwarantowanych - do tej pory same straty
Przewiń do artykułu
Menu

Eksperci twierdzą, że do 2030 roku większość polskich rodzin mogłaby korzystać z energetyki odnawialnej, zaś cały sektor OZE wygenerować tysiące dodatkowych miejsc pracy. Przy obecnym tempie wdrażania nowego prawa te prognozy wydają się jednak być tylko mrzonkami.

 

3,6 mln mikroinstalacji różnych typów OZE – tyle, zdaniem ruchu „Więcej niż energia”, mogłoby powstać w naszym kraju do wspomnianego 2030 roku. Tymczasem, zamiast kroków do przodu, stoimy w miejscu, jeśli nawet nie cofamy się, zważywszy postęp w rozwoju OZE w krajach Europy Zachodniej.

 

Kluczowe zapisy nowej ustawy o OZE, w tym taryfy gwarantowane (feed-in-tariff) miały zacząć obowiązywać od 1 stycznia obecnego roku. Tymczasem w grudniu rząd błyskawiczną akcją przeforsował nowelizację ustawy i tym sposobem opóźnił wprowadzenie tego najważniejszego dla prosumentów narzędzia o pół roku. Taryfy gwarantowane mają obowiązywać od 1 lipca. Jeśli nic się znowu nie zmieni.

 

 

 

Jakie to półroczne opóźnienie ma znaczenie dla rynku odnawialnej energii w Polsce dla inwestorów, a nade wszystko – dla prosumentów?

 

-    Opóźnienie wejścia w życie taryf gwarantowanych prowadzi do wyhamowania rozwoju energetyki obywatelskiej. Jest też niekorzystne dla osób, które przygotowały się do inwestycji we własną instalację OZE, zaciągnęły w tym celu kredyty lub zakupiły urządzenia – mówi Anna Ogniewska z Greenpeace Polska. – To także poważny problem dla polskich firm działających na rynku energetyki odnawialnej.

 

Bardziej dosadny jest Tomasz Sęk - prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Słonecznej (PSES), który w rozmowie z portalem wnp.pl tak ocenia skutki opóźnienia wprowadzenia taryf gwarantowanych:

 

-    Przedsiębiorcy są zmęczeni i niechętnie podejmują kolejne ryzyka. Czekali na ustawę o OZE wiele lat i gdy wydawało się, że rynek OZE wreszcie zyskuje stabilność, doszło do kolejnego załamania regulacyjnego. W takich warunkach się nie inwestuje i nie zatrudnia pracowników.

 

Tak jest w tej chwili. To jednak jeszcze nie koniec, bo oto 11 marca padła ze strony ministerstwa energii propozycja będąca tak naprawdę zapowiedzią wycofania się władz z taryf gwarantowanych sprzedaży energii z mikroinstalacji OZE, przy pozostawieniu rozliczeń na zasadzie zmienionego net-meteringu, który jest wysoce niekorzystny dla prosumentów. Ta propozycja jest znacząco gorsza od rozwiązań zawartych w przepisach ustawy o OZE, których wejście w życie zostało wstrzymane.

 

Zgodnie bowiem z propozycją ministerstwa, prosument za 1 kWh oddany do sieci miałby otrzymywać od sprzedawcy 0,7 kWh. A zatem, oddając do sieci 1 kWh energii prosument miałby zapłacone tylko za 0,7 kWh. Zakładając, że ktoś wyprodukował 1 kWh i pobrał z sieci 1 kWh to musiałby zapłacić za 0,3 kWh.

 

Prezes Sęk ocenia, iż net-metering jest tematem zastępczym, kluczowe są taryfy gwarantowane. - Kolejne dyskusje na ten temat zapewne będą i mam nadzieję, że branży uda się porozumieć z ministerstwem energii i utrzymać korzystny net-metering, co najmniej taki, jak w ustawie o OZE i zachować jakąś formę taryf gwarantowanych. W końcu Sejm poprzedniej kadencji przegłosował taryfy gwarantowane dzięki PiS. - mówi prezes PSES.

 

Tymczasem, przy odpowiednich regulacjach prawnych,  do 2030 roku w naszym kraju mogłoby działać 1,8 mln instalacji o łącznej mocy 16 GW, produkujących energię elektryczną ze źródeł odnawialnych i drugie tyle mikroinstalacji o łącznej mocy 26 GW, wytwarzających energię cieplną. Sposób dojścia do tych wielkości wyjaśnia „Krajowy Plan Rozwoju Mikroinstalacji Odnawialnych Źródeł Energii do roku 2030”, przygotowany przez Instytut Energetyki Odnawialnej dla ruchu „Więcej niż energia” na zlecenie WWF.

 

Już dzisiaj branża OZE daje zatrudnienie 35 tysiącom osób. A mogłoby ich być w ciągu najbliższych 15 lat o 25 tysięcy więcej.

 

Ciekawa dyskusja na temat szans, głównie obecnie zaprzepaszczanych, jakie daje rozwój odnawialnych źródeł energii, odbyła się w gronie ekspertów na antenie Polskiego Radia. Wzięli w niej udział Ilona Jędrasik z fundacji ClientEarth oraz Grzegorz Wiśniewski z Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Cała audycja do odsłuchania pod tym linkiem.

 

Tobiasz Adamczewski z WWF twiedzi, że energetyka prosumencka ma w Polsce ogromne społeczne poparcie, a dla jej rozwoju brakuje tylko jednego – woli politycznej. I jak na razie tu właśnie jest pogrzebany. Taniec wokół ustawy o OZE trwa.

Ewa Grochowska

 

Źródła:

- agropolska.pl

- wnp.pl

- polskieradio.pl

 

PLANERGIA ULOTKA-01

 
Planergia poleca:
Autor artykułu:
planergia

info@planergia.pl