Czy coś zyskujesz spalając śmieci?
Przewiń do artykułu
Menu

Dlaczego ludzie, pomimo zagrożenia karami i kampanii edukacyjno-informacyjnych, ciągle ładują śmieci do kotła, wykorzystując je jako opał? Bo uważają, że to opłacalne. Pozbycie się odpadów, za których wywóz nie trzeba płacić – to raz. Dwa – wytworzone ciepło. Czy aby na pewno?

Ile tego „śmieciowego ciepła” rzeczywiście można uzyskać? Poszukajmy konkretów.

Taką tabelę publikuje Ministerstwo Ochrony Środowiska. Jeśli przyjrzymy się temu składowi, to zobaczymy, że materiały suche i palne stanowią tutaj ponad połowę zawartości śmietnika (papier, tektura, tworzywa sztuczne, odpady wielomateriałowe i wielkogabarytowe, tekstylia, drewno, odpadu kuchenne i ogrodowe).

Na wsiach natomiast mamy taką sytuację:

W tym przypadku palnych i suchych jest już tylko około 35 proc. odpadów ze śmietnika.

Jaką wartość opałową mają niektóre z tych odpadów?

  • drewno — mokre około 12MJ/kg, suche - 19MJ/kg, średnio -15MJ/kg;
  • tworzywa sztuczne - przeciętnie około 24MJ/kg, choć są różnice w poszczególnych ich rodzajach;
  • papier i karton -13MJ/kg;
  • tekstylia – 14MJ/kg.

Średnia kaloryczność domowych śmieci z uwzględnieniem tworzyw sztucznych wynosi więc:

- dla miast: około 17MJ/kg

- dla wsi: około 18MJ/kg

Wydawałoby się, że nie jest tak z tą kalorycznością najgorzej. Koniecznie jednak spójrzmy teraz na ilości. Przeciętny Polak produkuje około 1 kg śmieci dziennie. W liczącym średnio 200 dni sezonie grzewczym daje to 200 kg odpadów na osobę, czyli 800 kg dla czteroosobowej rodziny.

Zakładając, że palna jest połowa tej masy, otrzymujemy 400 kg śmieci możliwych do spalenia. Licząc ich wartość opałową na poziomie 17MJ/kg, w porównaniu do średniej jakości węgla - 26MJ/kg, wspomniana ilość palnych składników domowych śmieci w czteroosobowej rodzicie da tyle ciepła, ile 260 kg węgla. Przy cenie węgla 750zł/t, dzięki paleniu domowych śmieci przez całą zimę uda się oszczędzić około 200 zł.

Jeden śmietnik domu więc nie ogrzeje. Chcąc zebrać śmieciowy odpowiednik tony węgla, trzeba by zebrać wszystkie palne śmieci od minimum czterech sąsiadów, a przecież to byłaby dopiero jedna tona. Można też zainwestować swój czas w zbieractwo 30.000 butelek PET (około 400 worków pełnych tych odpadów), co również miałoby wartość energetyczną porównywalną do jednej tony węgla.

Do palenia w piecach atrakcyjne są także meble. Krakowski Alarm Smogowy w ubiegłorocznym sezonie grzewczym zauważył na popularnym portalu ogłoszeniowym OXL.pl rosnącą lawinowo liczbę ogłoszeń, w których oferowane są meble do spalenia. Oto przykład takiego ogłoszenia:

foto: olx.pl

 

Serwis, po oficjalnej interwencji Alarmu, zobligował swoich administratorów do niezwłocznego usuwania ze strony tego typu ogłoszeń.

Co spalamy w kotle wrzucając do niego stare meble? Przyjrzymy się temu bliżej.

Drewno meblowe zawiera szkodliwe związki, które używane były do jego konserwacji, a także pozostałości farb i lakierów zawierających metale ciężkie. Dka przykładu: spalając 1 kg pianki tapicerskiej, która jest składnikiem mebli, wytwarza się 50 litrów cyjanowodoru, tworzącego w połączeniu z wodą kwas pruski - jedną z najsilniejszych trucizn.

Meble dodatkowo są konserwowane substancjami, w których występują fenole. Spalając je produkujemy dioksyny - substancje rakotwórcze. Podczas spalania farb, impregnatów lub lakierów wytwarzają się duże ilości substancji smolistych, które osadzają się na rusztach pieca, a także w przewodzie kominowym utrudniając spalanie. Może to grozić awarią pieca lub pożarem domu. Farby zawierają także metale ciężkie np. rtęć.

Skoro (dla niektórych) są jednak zyski z palenia śmieci, muszą być także straty. Spójrzmy więc na ten aspekt sprawy. Co tracimy spalając śmieci w domowych paleniskach?

  • zniszczony kocioł i komin – wiele toksycznych dla człowieka substancji zawartych w śmieciach wyżera blachę kotła i rozpuszcza komin niszcząc zaprawę. Remonty idą w tysiące złotych, ale najczęściej kocioł nadaje się tylko na złom;
  • straty zdrowotne – obszernie na ten temat tutaj: Powiedz "stop" i przestań truć

Palenie śmieci, tak często usprawiedliwiane biedą, w ostatecznym rozrachunku zupełnie się nie opłaca. Pomijając nawet aspekty zdrowotne oraz zniszczony kocioł i komin, to oszczędność opału dzięki spaleniu wszystkich domowych odpadów w czteroosobowej rodzinie to maksymalnie 200 zł rocznie. Straty wielokrotnie tę kwotę przewyższają.

Okazuje się jednak, że część tworzyw sztucznych, a dokładnie plastiki, mogą być materiałem opałowym. Inż. Michalina Długi z Politechniki Śląskiej opracowała projekt pieca recyklingowego, którego działanie oparte jest na koncepcji pozyskiwania opału z odpadowych tworzyw sztucznych wytwarzanych w domach, w drodze procesu depolimeryzacji, czyli krakingu. Tego typu nowoczesne technologie są już wykorzystywane w Niemczech i Japonii.

Proces krakingu polega na uzyskaniu z długich łańcuchów węglowodorów alifatycznych, związków o krótszych łańcuchach węglowych, takich jak w benzynie i oleju napędowym. W wyniku depolimeryzacji powstaje składnik, który może być źródłem tańszej energii. Śmieci wykonane z poliolefin (PE, PP, PS) można poddać depolimeryzacji we własnym domu, a uzyskany wtórny produkt przeznaczyć na cele opałowe.

Budowa pieca recyklingowego nie różni się wiele od zwykłych pieców grzewczych. Wystarczy standardowy kocioł olejowy zaopatrzyć w moduł rozdrabniający i dozujący odpady. Domontowany do zbiornika z mieszadłem, produkowałby olej. Zbiornik ogrzewany byłby energią uzyskaną ze spalania oleju opałowego dozowanego do palnika. Zewnętrzny zbiornik odpadów poliolefinowych, uzbrojony jest w ostrza rozdrabniające plastikowe śmieci. Uwzględniając długość pracy kotła i stosunkowo nieduże wydatki poniesione na jego modernizację, zysk jest warty sięgnięcia po proponowane rozwiązanie.

Ewa Grochowska

FOTO: Stanisław Zachwieja/szczawnica.pl

Źródła:

Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach

 
Planergia poleca:
Autor artykułu:
planergia

info@planergia.pl