Śmieci w piecu - ubóstwo czy mentalność?
Przewiń do artykułu
Menu

To nie jest problem o charakterze zerojedynkowym. I dlatego odpowiedź na tak postawione pytanie nie może być zasadnicza i jednoznaczna. Niemniej wiele na to wskazuje, iż korzystanie ze śmieci jako paliwa jest w większości przypadków, choć nie w każdym, jednak sprawą mentalności. I braku edukacji.

Problem śmieci palonych w lokalnych kotłowniach dotyczy przede wszystkim domków jednorodzinnych lub lokatorów starych kamienic, w których wciąż można spotkać piece kaflowe lub kominki. Wysokie koszty opału sprawiają, że wiele osób woli palić byle czym - starym parkietem z klejem, drewnianymi okiennicami, które pokryte są farbą czy nawet oponami. W ten sposób trują siebie i sąsiadów.

Czy jednak rzeczywiście wszyscy ci ludzie, którzy wrzucają do pieca co popadnie, są tak biedni, że nie stać ich na kupno dozwolonego opału, nawet najgorszych sortów węgla, których spalanie, choć szkodliwe dla środowiska, nie jest tak trujące, jak lądujące w kotłowniach dosłownie wszystko?

 

 

Bardzo ciekawą dyskuję dotyczącą spalania śmieci w domowych instalacjach i trucie przez to całej okolicy można znaleźć na forum mieszkańców Rabki, noszącej w nazwie dodatek „Zdrój” i mającej status uzdrowiska. Zacytujmy kilka wypowiedzi.

hanka55: „Dolną Rabkę, zwłaszcza w ostatnich dniach przy niskim ciśnieniu i wysokiej wilgotności, spowija smród spalarni. Powietrze jest tak gęste od dymów z kominów, tak drażniące, że łzy same lecą z oczu.”

Iscra: „Tymczasem trzeba zmieniać mentalność: wybaczcie, ale nikt mi nie wmówi, że palenie plastików ma wytwarzać ciepło, bo jak na mój gust chodzi o pozbywanie się śmieci tanim kosztem. Jak? Kazanie z ambony? Nie truj sąsiadowi swemu, bo trujesz sobie samemu?”

mlody: „Ja segreguję śmieci i dzielę je na te: spalane w dzień i spalane w nocy.  A tak na poważnie - dziwi mnie nieodpowiedzialność i brak podstawowej wiedzy zwykłych buraków palących śmieci. Sami sobie szkodzą. Tak samo, jak wypuszczanie w nocy szamba do rzeki, z której piją później wodę z kranu. Bezmiar głupoty ludzkiej jest niemierzalny.”

Electrical Storm: „(...) ludzie pozbywaja sie śmieci tanim kosztem, bo nie chce się im do smietnika zanieść, za który tak czy siak płacą. A wystarczy wieczorem się przejść miedzy blokami i czuć, jak plasticzki i inne buty lecą do nieba.”

Część dyskutantów wyraża zdanie, że istnieje grupa ludzi, która spala śmieci w swoich piecach z powodu ubóstwa i tę grupę władze samorzadowe powinny wesprzeć dopłatami na przyzwoity opał. Wspomniany już internauta o nicku Electrical Storm tak komentuje tę opinię:

„Może być nawet za darmo. Co z tego, kiedy w centrum uzdrowiska, jakim jest Rabka-Zdrój jest kilka bloków, które mają OGRZEWANIE WEGLOWE? Co z tego, że Rabka ma gaz, kiedy ten gaz został podciagniety pod bloki z wielkim szumem i na zakopaniu rury w ziemi się skończyło?

Czy któryś blok na Orkana (a jest ich co najmniej 13, jak liczę z pamieci) ma w środku rozprowadzony gaz? Wiele osob zapewne by sobie postawiło wielofunkcyjny piec gazowy z centralnym, ale nie ma takiej możliwości, nie ma gazu w bloku, nie ma przystosowanych wentylacji ani kominów. Więc mamy co mamy."

Tyle Rabka-Zdrój. Z kolei w Kielcach socjolodzy przeprowadzili badania kwestionariuszowe i zogniskowane dotyczące jakości życia i zrównoważonego rozwoju w mieście. Część pytań związana była z czystością powietrza.

Spora część mieszkańców uznała, iż jakość powietrza w Kielcach jest niezła, ale byli i tacy, którzy zwracali uwagę na problem spalania śmieci. Jeden z głosów warto zacytować, bowiem naprawdę wiele wyjaśnia:

„Mieszkam w domu, naprzeciwko którego istnieje emitent, czyli lokalny kominek, który niestety 12 rodzin zatruwa i mimo, że proponowaliśmy temu panu wymianę na nasz koszt jego sposobu ogrzewania, nie wyraził zgody i nie ma żadnego instrumentu. Ani władza, ani społeczność lokalna, żeby kogoś takiego przekonać, powiedzmy do skutecznego przyjęcia oferty. Mam gabinet swój w Śródmieściu, przy ulicy Leonarda, gdzie szacowny Urząd Miar emituje mi prosto w okna truciznę i zasmradza jeszcze kilka innych kamienic wokół. I mimo, że prezydent miasta, jego służby i bardzo wyczulony dyrektor Wydziału Środowiska osobiście się angażował w sprawę, nie był w stanie zmusić Urzędu Kontroli i Miar do zmiany sposobu ogrzewania.”

Te informacje mogą szokować, prawda?

I jeszcze jeden głos z badań kieleckich socjologów:

„Palimy odpadami w piecach, bo możemy, wszystkim śmieciami, jakie tylko są. Oczywiście z nich wydobywają się dioksyny i furany, o których wszyscy wiedzą, a kiedy się buduje spalarnie – tam protestują. Natomiast, jak palą w swoich paleniskach, to nie ma tam tych dioksyn i furanów i im nic nie przeszkadza. Jeśli chodzi o system ciepłowniczy, również on pozostawia wiele do życzenia. Nadal mamy kotłownie i paleniska, które niestety w okresie zimowym w dalszym ciągu, np. związki siarki, mają przekroczenia.”

Zdarza się spotkać z opinią, iż palenie śmieci w domowych paleniskach jest swoistą polską tradycją. Dlaczego?

Zanim wynaleziono tworzywa sztuczne śmieci były w większości odpadkami organicznymi, które rozkładały się bez szkody dla środowiska. Były to bowiem resztki jedzenia, drewniane lub gliniane przedmioty i sprzęty, skrawki materiałów (np. bawełny, lnu). Jednak wraz z postępem technicznym pojawiały się coraz to nowe rodzaje tworzyw, przesyconych chemią i coraz wolniej rozkładających się. Teraz śmieci to w zdecydowanej większości plastik, folia albo guma.


Czasy się zmieniły, mentalność pozostała. „Śmieci się pali” – taką zasadę wyznaje wciąż wiele osób. O ile dawniej tych śmieci nie było jednak aż tak wiele, więc spalanie ich nie było częste, o tyle dzisiaj śmieci wręcz nas zasypują. Według danych Polskiej Zielonej Sieci, Polacy produkują rocznie około 10 mln ton odpadów komunalnych. Taka ilość powoduje, że niektórzy ze śmieci uczynili główny materiał opałowy, a do sezonu grzewczego przygotowują się cały rok pieczołowicie gromadząc wszelkie zużyte opakowania.

 Paląc śmieci, możesz fest wkurzyć sąsiada - ostrzega w spocie promującym akcję "Nie truj sąsiada" Franciszek Pieczka.

źródło: Youtube/Planergia Sp. z o.o.

Palenie śmieci to nie tylko wielowiekowa tradycja, ale też skutek wysokich cen. Ludzie szukają więc oszczędności gdzie się da, nie zdając sobie sprawy ze skutków takiego postępowania. Tymczasem opłaty za opał można zmniejszyć poprzez wymianę pieca oraz zmianę rodzaju paliwa. Wymiana kotła na energooszczędny może się szybko zwrócić. Natomiast jeśli chodzi o opał, to nie musi to być tylko węgiel albo drewno. W ostatnich latach popularne stały się pellety, brykiet, ekogroszek czy też miał węglowy. Mają one większą wydajność energetyczną od tradycyjnych materiałów. Nie wszystkie stanowią idealne paliwo, ale wszystko jest lepsze od śmieci w piecu.

Jeśli przyjmiemy, że palenie śmieciami w piecach jest w dużej mierze sprawą mentalności i braku edukacji, to na zmianę jednego i drugiego potrzeba czasu. Wydaje się także, że dobrym nauczycielem jest ten, który „przemawia do kieszeni”. Takich lekcji zaczęła udzielać straż miejska w Rybniku, której funkcjonariusze wchodzą w skład eko-patroli działających od niedawna w gminie.

I oto jedna z mieszkanek Niewiadomia wzięła udział w takiej „lekcji”. Strażnicy zauważyli, że przy jednej z posesji brakuje pojemnika na odpady stałe. Postanowili więc przeprowadzić kontrolę na terenie tej nieruchomości i przyłapali kobietę na spalaniu płyt meblowych w piecu centralnego ogrzewania. Kobieta została ukarana mandatem w wysokości 500 zł.

 

Ewa Grochowska

Źródła:

- ziemianarozdrozu.pl

- niezaleznarabka.com

- um.kielce.pl

- obiektywna.pl

- rybnik.com.pl

fot.: Youtube/Planergia Sp. z o.o.

Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach

 
Planergia poleca:
Autor artykułu:
planergia

info@planergia.pl